Brak wyników

Wywiad z Majką Jeżowską na temat roli muzyki w życiu oraz spełniania własnych marzeń

Artykuły | 14 stycznia 2019 | NR 7
217

Pani Majko, jest Pani ikoną piosenki dla dzieci w Polsce. Jak to się stało, że wybrała Pani twórczość skierowaną do najmłodszych odbiorców?
Zaczęło się od jednego dziecka – mojego syna Wojtka. Na początku lat 80. wyjechałam z kraju do USA. Gdy wróciłam dwa lata później, zauważyłam, że podczas mojej nieobecności w kraju powstały programy skierowane do małego widza. Ponieważ byłam młodą mamą, więc Teleranek, 5-10-15, Tik-Tak były w kręgu moich zainteresowań. Programy były tworzone fajnie, rozrywkowo i – co najważniejsze – przez fachowców, którym zależało, by pokazać dzieciom nie tylko muzykę, ale także to, co się dzieje np. w teatrze czy w otaczającym nas świecie. Ucieszyłam się z faktu, że są takie programy w Polsce, w momencie gdy mój syn rośnie i potrzebuje „mądrej” rozrywki. Dostałam tekst Agnieszki Osieckiej A ja wolę moją mamę, napisałam muzykę, Janek Borysewicz/Lady Pank zajął się aranżacją. Radiowa „Trójka” grała piosenkę, która znalazła się wkrótce na liście przebojów Marka Niedźwieckiego. Nie spodziewałam się tak olbrzymiej popularności tej piosenki. Nagrałam więc całą płytę z piosenkami dla dzieci, ale całkiem poważną i na poważnie… I tak się zaczęło… Dziś na moje koncerty przychodzą osoby dorosłe, wychowane na moich piosenkach, tyle że z własnymi dziećmi! I to jest właśnie cudowne uczucie – śpiewać dla całych familii. Jestem chyba jedyną osobą na polskim rynku, która konsekwentnie, od ponad 30 lat zajmuje się twórczością familijną. Moje występy, zarówno z tych dawnych lat, jak i te aktualne, można znaleźć w internecie. Dzisiaj występuję z zespołem znakomitych młodych muzyków, moje piosenki są na nowo zaaranżowane i to jest wydarzenie muzyczne dla całej rodziny. Śpiewam dla kilku pokoleń Polaków, może dlatego że moje piosenki są mądre i ciągle aktualne? Można je znaleźć w podręcznikach do szkół, są śpiewane na akademiach oraz festiwalach. 
Wydaje mi się, że dzieci to – wbrew pozorom – dość wymagająca publiczność. Zgodzi się Pani?
Oczywiście, jedno jest pewne – jeśli dziecku się coś nie podoba, np. spektakl, wtedy zaczyna się wiercić, nudzić, płakać i mama lub opiekun musi z nim wyjść. W związku z tym moje koncerty oraz płyty zawsze były bardzo energetyczne, zróżnicowane stylistycznie. Jedna piosenka była bluesem, a inna w rytmie country. Każda płyta była zaproszeniem do podróży po świecie, podróży po różnych stylach muzyki, aby dzieci miały świadomość, że muzyka jest uniwersalnym i zróżnicowanym językiem. Dla dorosłych pisze się zupełnie inaczej – jeśli nagrywa się płytę rockową, to nic oprócz rocka na niej nie znajdziemy. Dzieciom trzeba rozwijać wyobraźnię, wrażliwość, uczyć piękna i edukować. 

Z drugiej strony dzieci są dużo bardziej szczere niż dorośli. Czy miała Pani jakieś zaskakujące doświadczenia związane z bezpośredniością dzieci? 
Podczas jednego ze spotkań po koncercie w placówce oświatowej padło pytanie od chłopca – „Ile ma pani lat?” albo „Czy pani jest czasem smutna?”
Dzieci pytają o to, co ich interesuje, nie ma w tym żadnej dyplomacji. Dzieci w swojej szczerości są cudowne.

Według mnie rynek muzyczny dla dzieci coraz mniej się „przykłada”. Masowe produkcje to już nie to samo, co hity Majki Jeżowskiej z mojego dzieciństwa. Czy ma Pani podobne odczucia? Jak Pani ocenia zmiany na przestrzeni tylu lat? 
Jestem przerażona ilością disco polo w mediach i szkołach oraz bezwartościową muzyką, która niczego nie uczy, a służy bezmyślnemu podrygiwaniu. Nikt nie bierze odpowiedzialności za kształtowanie gustu muzycznego Polaków. Nie ma lekcji wychowania muzycznego w szkołach… Z anteny telewizji zniknęły wartościowe programy dla dzieci. W dzisiejszych czasach każdy może zaistnieć w sieci i wypromować się w różny sposób. Ale żeby stworzyć repertuar, który będzie cieszył słuchaczy przez kilka dekad, a nie parę sezonów, trzeba naprawdę mieć coś do przekazania publiczności, włożyć w swoją pracę całą wiedzę, talent, serce i odpowiedzialność.

Pani twórczość ceni również wiele dorosłych osób. Tym bardziej że ma Pani też dokonania w tym zakresie. Czy myślała Pani kiedykolwiek, aby zacząć regularnie wydawać coś dedykowanego wyłącznie dorosłym słuchaczom?
Wyspecjalizowałam się w familijnym śpiewaniu, ale to nie oznacza, że tylko to potrafię robić. Studiowałam wokalistykę na Akademii Muzycznej u Krystyny Prońko, otrzymywałam nagrody na festiwalach w Opolu, Karlshamn, Pikniku Country w Mrągowie. W USA, gdzie mieszkałam ponad 10 lat, nagrałam teledysk Rats on a budget, który emitowała amerykańska MTV. Był czas, kiedy ta „szufladka” wokalistki „dla dzieci” bardzo mi przeszkadzała, ograniczała kontakty ze środowiskiem muzycznym. Nie było dla mnie miejsca na dużych imprezach telewizyjnych, festiwalach, nie było miejsca ani w radiu, ani w telewizji. Czułam jednak, że w tym, co robię, jestem absolutnie wyjątkowa, oryginalna, konsekwentna i drugiej takiej osoby po prostu w Polsce nie ma! Na potwierdzenie tego miałam i mam olbrzymie poparcie moich fanów. Dzisiaj cztery przedszkola w Polsce noszą moje imię (w Jaworznie, Zabrzu, Katowicach i Krzywiniu w Wielkopolsce). 

Od kilku lat funkcjonuje Pani własny festiwal. Czy mogłaby Pani przybliżyć szczegóły tego wydarzenia? 
Na festiwal w Radomiu, który nazywa się Rytm i Melodia i odbywa od 12 lat, przyjeżdżają dzieci i młodzież do 16. roku życia z całej Polski. Śpiewają wyłącznie moje piosenki, bo to jest festiwal piosenki Majki Jeżowskiej. Jestem tam jurorem, konsultantem, doradcą, prowadzącą koncert galowy i wokalistką. Poznaję na nim wyjątkowo utalentowane dzieci, którym potem kibicuję, śledząc ich poczynania w programach telewizyjnych typu talent show. Cieszę się, widząc ich sukcesy! Festiwal to wydarzenie, które zawsze dodaje mi skrzydeł i wzrusza. Daje pewność, że moje piosenki nigdy nie zostaną zapomniane. 

Czy mogłaby Pani zdradzić, gdzie teraz można Panią oglądać i nad jakimi nowymi projektami Pani pracuje? 
Wróciłam właśnie z Chicago, gdzie występowałam dla wielotysięcznej widowni polonijnej na Festiwalu Polonaise. Ale estrada to nie wszystko. Jestem aktywną osobą, gram dużo koncertów, ale również angażuję się w akcje społeczne i działalność charytatywną w kilku organizacjach. Jestem członkiem Rady Fundacji Ronalda McDonalda, która zajmuje się walką z nowotworami wśród dzieci i szeroko pojętą kampanią społeczną. W tym celu powstał charytatywny projekt muzyczny Czarodzieje Uśmiechu. Nagrałam piosenki wraz z innymi wykonawcami w duetach z dziećmi (którzy są laureatami mojego festiwalu) na czterech płytach, które sprzedały się w nakładzie 400 tys. egzemplarzy! Fundacja zbierała fundusze przez wiele lat, aż w końcu zbudowaliśmy przepiękne miejsce – rodzinny „Dom poza domem”, czyli bezpłatny czterogwiazdkowy hotel dla rodzin, które mają dzieci na oddziale intensywnej terapii onkologii w Krakowie. Praca przy tych płytach trwała pięć lat, w międzyczasie zostałam Ambasadorem Dobrej Woli UNICEF oraz twarzą akcji Wszystkie kolory świata, która zbiera fundusze na podstawowe szczepienia dzieci w krajach Trzeciego sŚwiata. Jestem szczęśliwa, że moje piosenki nie tylko bawią i uczą, ale także pomagają w zupełnie innym aspekcie. Już niebawem, jesienią ukaże się moja nowa płyta Filmowa Majka symfonicznie! Moi fani długo na nią czekali. Nowa Majka będzie absolutnie bajkowa! Znajdą się na niej moje ulubione piosenki z filmów amerykańskich, nagrane z udziałem Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia. Jestem z niej bardzo dumna, włożyłam w nią całą swoją muzykalność, doświadczenie i miłość do muzyki. W przyszłym roku startujemy z koncertami w polskich filharmoniach, tworząc coś zupełnie nowego – koncert muzyki familijnej symfonicznie. 

Kto był Pani idolem, jakiej muzyki Pani słuchała jako dziecko?
Ze swojego dzieciństwa pamiętam piosenki moich rodziców, np. Rudy rydz, przeboje Czerwonych Gitar, Niemena… Nie było wtedy specjalistycznych programów dla dzieci. Jako uczennica szkoły podstawowej zaczęłam słuchać soulu, bluesa, jazzu. Moim pierwszym idolem był Stevie Wonder.

Gdyby mogła Pani zaśpiewać z dowolnym artystą na świecie – kto by to był?
Mam ulubionego artystę, który nazywa się James Taylor. Jest dla mnie takim „wyciszaczem”, zawsze go słucham, prowadząc samochód. Koi każdy stres, jego łagodny głos i wspaniałe piosenki przenoszą mnie w stan relaksu. Gdy przyleciałam do Stanów w latach 80., to zachwyciłam się nim od „pierwszego słuchania”! Zaśpiewanie z nim duetu byłoby spełnieniem marzeń. Kiedyś w Berlinie po jego koncercie udało mi się z nim nawet porozmawiać. Drugi na liście jest Jamie Cullum, z którym mam parę fotek zrobionych podczas spotkania za kulisami po jego fantastycznym koncercie w NOSPR w Katowicach, trzeci – John Mayer… Ach, ci wspaniali wokaliści… Rozmarzyłam się!

Czy ma Pani jakieś zawodowe marzenie, które jeszcze się nie spełniło? Czy też zawodowo jest Pani w pełni zrealizowaną osobą?
Śpiewam, że „marzenia się spełniają” i wierzę, że tak jest. Marzyłam o śpiewaniu z orkiestrą symfoniczną i proszę… Po ponad 30 latach kariery estradowej mój sen się spełnił. Filmowa Majka symfonicznie może niektórych zaskoczyć… Są jeszcze pewnie rzeczy, które mogłabym zrobić… Marzył mi się kiedyś musical na podstawie moich utworów. Zostawiam to innym. Ktoś w przyszłości stworzy go na pewno. Wizualizuję sobie marzenia, myślę o pozytywnych rzeczach. Chcę nagrać jeszcze piękne piosenki, zwiedzić wiele miejsc, poznawać fajnych ludzi, pracować z najlepszymi. Największym spełnieniem jest jednak to, że zostawiamy po sobie ślad. W przyszłym roku rusza Akademia Rozwoju i Edukacji Majki Jeżowskiej, autorski projekt dla przedszkoli i klas 1–3, zajęcia z rytmiki i umuzykalniania oparte na moich piosenkach… Fajnie, prawda? Marzenia się spełniają!

Dziękuję za rozmowę.
Agata Klimaszewska

Przypisy