Brak wyników

Mały Uczeń poleca

29 lipca 2022

Twoje dziecko nudzi się w wakacje? Pokaż mu, jak ty spędzałeś je w swoim dzieciństwie!

0 130

Obecnie często można usłyszeć, że dzieci nie potrafią się już bawić tak, jak za dawnych lat. Sentymentalnie podchodzimy do naszego własnego dzieciństwa i uważamy je za najlepsze, podczas gdy to wypełnione elektroniką i nowymi technologiami zdaje się mniej ciekawe i wartościowe. W rzeczywistości jednak to my, jako rodzice, kształtujemy kolejne pokolenie i możemy zaszczepić w nim miłość do form spędzania czasu, jakie znamy z młodych lat.

Powrót do dawnych zabaw to nie tylko sposób na pokazanie ich dzieciom i przedłużenie “tradycji”, ale także frajda dla dorosłych. Może okazać się, że dużo chętniej będziemy uczestniczyć w zabawach ze swoimi pociechami, co jest dodatkową korzyścią dla całej rodziny.
 


Zajęcia podwórkowe

Nie da się ukryć, że w latach 90. dzieci spędzały czas w grupach – czy to na blokowiskach, czy też na wiejskich podwórkach i łąkach. Dlatego większość zabaw, które pamiętamy z dzieciństwa wymaga większej liczby uczestników.

Jedną z takich aktywności jest znany wszystkim berek, jednak nie każdy zna różne wariacje na temat tej zabawy. Przykładowo, możemy grać w berka kucanego, co oznacza, że jeśli łapana osoba zdążyła kucnąć, zostaje ona uratowana. Podobnie w przypadku berka drewnianego - dotknięcie czegoś drewnianego sprawia, że berek go nie dosięga. Tego typu odmian tej popularnej zabawy możemy tworzyć bez liku.

Nie brakowało także gier, do których potrzebna była piłka. Mówimy tu np. o zbijaku, gdzie dwie osoby ustawiają się pomiędzy grupą uczestników i rzucają piłką w taki sposób, aby trafić nią w graczy, ale także o mniej popularnej zabawie “Piłka parzy”. Według zasad, wytypowana osoba staje w środku kręgu i rzuca piłkę do osób go tworzących. Raz po raz w trakcie rzutu krzyczy jednak “Piłka parzy!”, co oznacza, że nie należy jej łapać. Jeśli gracz nie wykaże się refleksem i mimo to złapie piłkę, odpada z gry.

Poprzednie pokolenia także uczyły współczesnych rodziców swoich zabaw z dzieciństwa, dlatego np. gra w “zielone” nie była niczym nieznanym. Niektórzy podczas wakacji u babci grali nawet w “kolarzówkę”, która polegała na toczeniu fajerek z pieca kaflowego z użyciem wsadzonych w otwory patyków.
 


Zabawki elektroniczne

Pokolenie dzisiejszych rodziców jest tym, które w swoich dziecięcych i nastoletnich latach doświadczyło ogromnego skoku technologicznego. Choć często narzekamy na ilość czasu, jaką dzieci spędzają przed ekranami, nie ma co kryć, że również otaczaliśmy się elektroniką w postaci pierwszych konsol Playstation, Game Boy czy tzw. “gry telewizyjnej”. Takie retro gry mogą być dla najmłodszych nie lada gratką!

Przykładem ciekawej elektronicznej zabawki, która była popularna pod koniec lat 90., jest Tamagotchi. To nic innego jak małe urządzenie w kształcie jajeczka z wyświetlaczem i kilkoma przyciskami. “Zamknięte” jest w nim zwierzątko, którym dziecko ma się opiekować. Stworzenie to ma potrzeby takie jak karmienie, sen, zabawa czy higiena. Choć obecnie tego typu gry są na wyciągnięcie ręki w formie aplikacji na telefon, oryginalne Tamagotchi wyróżnia to, że nie da się go wyłączyć. Oznacza to, że zwierzątkiem trzeba opiekować się tak, jak prawdziwym - przez całą dobę. W innym wypadku umiera. Jedyną opcją jest reset całego urządzenia, jednak wtedy gra zaczyna się od początku.
 


Miejsca zapewniające rozrywkę od pokoleń

Są takie miejsca, które bawią całe pokolenia. Może to być park lub ogród botaniczny, w którym w dzieciństwie piknikowali już nasi rodzice, następnie my, a teraz nasze dzieci. Niemal w każdym mieście jest taki teren, w którym dzieci i młodzież spędzają swój wolny czas. Jeśli jeszcze tego nie zrobiliśmy, warto pokazać je naszym pociechom. Podobnie jest z wiekowymi kinami i teatrami oraz parkami rozrywki.

– Nasz park rozrywki powstał ponad 30 lat temu, więc śmiało można powiedzieć, że  zabawiamy już kolejne pokolenie! Oczywiście, obecnie jest on o wiele większy niż wtedy, zmieniły się także atrakcje. Co roku część urządzeń odchodzi na zasłużoną emeryturę, a w ich miejsce pojawiają się zupełnie nowe atrakcje. Klimat jednak pozostał ten sam, co często słyszymy od rodziców, którzy odwiedzali nas w dzieciństwie, a teraz przychodzą do nas ze swoimi dziećmi opowiada Piotr Wiecha, właściciel Parku Rozrywki Rabkoland.

Odkrywanie, w jaki sposób swój wolny czas spędzało pokolenie rodziców to dla dzieci nie lada gratka. Dzięki temu nie tylko mogą dowiedzieć się, jak wyglądało dzieciństwo kilkadziesiąt lat temu i zaobserwować zmiany, które się w tym czasie dokonały, ale także poznać nowe, ciekawe gry i zabawy, w które będą grać ze swoimi rówieśnikami.

Przypisy